24 stycznia 2016

Sparrow trochę zabłądził



Zawaliłam na całej linii. Zdaję sobie sprawę z tego, że was zawiodłam. 
Tak w ogóle…
Cześć.
Możecie mnie już w ogóle nie pamiętać, więc może przypomnę: jestem Sparrow. Dokładnie ta Sparrow, inaczej też Kadu, która ma obsesję na punkcie Johnny’ego Deppa (miałam z nim tort na urodziny – o boże, był cudowny!) i jest wredną jedynaczką.
Myślałam, że będę miała czas na wszystko, a tak naprawdę nie mam czasu na nic. Nigdzie nie wychodzę, jak coś to jedynie w piątki i soboty, bo w tygodniu muszę się uczyć. I to nie jest za normalna nauka, bo siedzę do drugiej/trzeciej/czwartej w nocy, a wstaje czasami nawet o czwartej albo i wcześniej, żeby się czegoś douczyć na sto procent. Jeszcze byłoby okej, gdybym dostawała później same piątki — ale jak na złość wpadnie mi jakaś trójka, dwójka… I to mnie boli. Że się staram, a tak naprawdę to nie jest widoczne. Ale nie o tym tu mowa.
Jestem w trzeciej klasie gimnazjum. Śmiejcie się, Wy pewnie jesteście już w liceum i co dopiero musicie przeżywać… Troszkę za bardzo obarczyłam się obowiązkami. Postawiłam sobie za duże cele — być z wszystkiego najlepsza i jeszcze lepsza. Niektórym się to udaje — nadal zadaje sobie pytanie jak?, bo ja się staram i nic mi z tego nie wychodzi. W końcu się ogarnęłam i dokładniej przemyślałam to, nad czym powinnam bardziej popracować, a co powinnam postawić na drugi plan.
Wybrałam profil humanistyczny. Taka jest prawda — to z polskiego, WOS-u, historii, angielskiego dobre oceny przychodziły mi same (no, dobra, z historii czasami siedzę do czwartej nad ranem) i to w tych przedmiotach od zawsze czułam się pewnie. Postawiłam na nie i cóż, mogę tego w przyszłości żałować, bo będzie mi bardzo trudno znaleźć pracę, ale patrząc na cudowne możliwości studiowania prawa i administracji od razu się uśmiecham. 
Nadal jednak pytam siebie o to, czy aby na pewno powinnam iść drogą swoich zainteresowań. Dlatego chciałam się zapytać Was — bardziej doświadczonych — co wy zrobiłyście/zrobiliście? Poszliście drogą swoich pasji, czy może postawiłyście na pewny zawód?
Ciągle się waham. Jestem na krawędzi dobrych i złych decyzji. Może dla niektórych wybór szkoły po gimnazjum to nic, dla mnie jednak to już plan na dalsze życie i edukację. Wszystko zależy od szkoły, którą wybiorę. Przynajmniej w mojej głowie.
Napisałam to tutaj, bo nikt z mojego otoczenia tego nie zrozumie — każdy jest zdania, że to tylko „szkoła po gimnazjum” i w miarę łatwo mu wybrać szkołę. Od zawsze byłyście moimi przyjaciółmi, nawet pomimo tego, że nigdy nie spotkałyśmy się i nie poznałyśmy bliżej, to nie raz wspierałyście mnie.
Bo jesteście moimi przyjaciółmi.
Dziękuję za tyle cudownych maili, które od Was dostałam, z pytaniem, czy wszystko ok. 
Możecie mnie głównie znaleźć na tumblr, tam bardzo często dodaje posty (czyt. czasami psychiczne obrazki) — http://dziewiaty-stycznia.tumblr.com/. 
Mój mail: inna.samobojczyni@gmail.com. Jeżeli ktoś chciałby popisać, zapraszam. Możemy wymienić się facebook'ami i tam konwersować ;)
Wasza, Sparrow

PS. Nie uwierzycie, ale Sparrow znalazła drugą połówkę! Tak, ta Sparrow, dla której jedynym mężczyzną na świecie był Johnny Depp — teraz jednak zszedł na drugi plan. Trzymajcie kciuki, żeby nam się udało! ;)
PS2. Wybaczcie za błędy, powtórzenia, cokolwiek — pisałam to trochę pod wpływem emocji i dziwnego natchnienia, i nawet za bardzo nie chce mi się wyłapywać błędów.

26 sierpnia 2015

when i was your man



Free Image Hosting at FunkyIMG.com



Bezszelestnie przesuwam krzesłem po podłodze, siadam i wpatruję się w Twoje zdjęcie godzinami. Nie potrafię bez Ciebie żyć, maleńka, nie potrafię. Chciałbym, tak jak Ty, tak łatwo i szybko pożegnać się z miłością, ale moje serce zamarza coraz bardziej każdego dnia bez Ciebie, Twoich ust, Twojego ciepłego i tajemniczego uśmiechu. Przewróciłaś moje życie do góry nogami i, cholera, tak bardzo mi się to podobało i podoba nadal. I chociaż byłaś moją pierwszą miłością, przez którą tak cierpię, to nie żałuję.
 Nie żałuję tego, że wybrałem tę restaurację, w której pracowałaś, z setki innych. Gdy otworzyłem drzwi, od razu zwróciłem na ciebie uwagę. Stałaś kilka kroków przede mną, przyjmując zamówienie jakiejś pary. Podszedłem do pierwszego lepszego stolika i modliłem się w duchu, abyś to Ty przyjęła ode mnie zamówienie. Zachowywałem się jak napalony nastolatek, ale już samo Twoje poruszanie było cudowne. Moje modlitwy zostały wysłuchane i podeszłaś. Ze szczerym uśmiechem mnie powitałaś i od razu wiedziałem, że to na Ciebie czekałem przez ostatnie lata.
Od Twojego wyjazdu nie poleciała mi ani jedna łza. Dobrze wiesz, że zawsze lubię zgrywać twardziela i teraz nawet nie umiem się zmusić, by się rozpłakać. A czasem mam taką dużą ochotę rozbeczeć się jak dzieciak potrzebujący mamusi.

Twój na zawsze
Dylan

Rzuciłem długopisem o stół i szybko wstałem z miejsca. Wyjąłem z kieszeni paczkę czerwonych Marlboro i zabrałem jednego papierosa, wsadzając go od razu do ust. Odpaliłem go zapalniczką i gdy tylko poczułem błogie uczucie, wypuściłem powoli dym, rozluźniając się przy tym. Mijał dokładnie miesiąc, od kiedy mnie opuściła. Na początku próbowałem sobie wmawiać, że nasze rozstanie nie było moją winą. Ale po tygodniu zrozumiałem, że popełniłem błąd. Okropny błąd, za który przypłaciłem i nadal przypłacam bolącym sercem. Nie zdawałem sobie nawet sprawy z tego, że mogłem jej tak bardzo pragnąc i tak bardzo za nią tęsknić. Chciałbym poczuć jej dotyk, usta i zobaczyć, jak porusza się w ten swój osobliwy jedyny sposób — z gracją, prawie na palcach, jakby była baletnicą.
Zamknij się, Dylan. Nie możesz tak mówić.
Z początku było pięknie. Sądziłem, że to ta prawdziwa miłość, która trafia się raz w życiu. Najwyraźniej się pomyliłem. Nie wiem, co zrobiłem nie tak. Ta dziewczyna zawładnęła mną do tego stopnia, że nie zauważałem nikogo innego oprócz niej.
Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi, nawet nie drgnąłem. Nie miałem ochoty widzieć nikogo na oczy. Nawet jej.
— Dylan?
Momentalnie odwróciłem się zdziwiony i z wrażenia opuściłem papierosa na podłogę. Nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem.
Stała tam: taka piękna pomimo podkrążonych oczu, zapadniętych policzków i brudnego ubrania. Jej cudowne usta były sine. Od razu przypomniał mi się moment naszego pierwszego pocałunku. Najlepszego i najcudowniejszego pocałunku, jaki kiedykolwiek przeżyłem i zapewne przeżyję.
— Ja… — Urwała, gdy zobaczyła, że do niej podchodzę. Powoli, upewniając się, czy czasem nie jest dziwnym zwidzeniem i kłamstwem.
— Ja… — zaczęła ponownie.
— Ciii… — powiedziałem, przykładając jej palec do ust. — Wiem, co chcesz powiedzieć.
— Naprawdę? — zapytała, biorąc moją dłoń w swoją i delikatnie ją pocałowała. — Tak cię kocham, Dylan.
Z zachłannością wpiłem jej się w usta, jakby było to moje marzenie od zawsze. Po miesiącu cierpień odzyskałem ją.
Odzyskałem mój świat. 

N/O: Typowa miniaturka. :v Kolejna notka już we wrześniu. Dlaczego wakacje tak szybko przemijają? :(